niedziela, 31 sierpnia 2014

Rozdział 21 + bardzo ważna i smutna noteczka!

*Ross*
Tej nocy jakoś nie mogłem spać. Jest czwarta nad ranem, a ja jeszcze nie zasnąłem. No to co mam robić? Może pogram cicho na gitarze? No to biorę gitarę i... Taak zapomniałem, że zostawiłem gitarę u Rockiego. No cóż, będę musiał po nią pójść. Wyszedłem na korytarz i starałem się cichutko stawiając kroki dotrzeć pod drzwi pokoju starszego brata i Ella, który był prawie na samym końcu korytarza. Chyba po niecałych dwóch minutach stałem przy moim celu. Gdy otworzyłem drzwi cichutko wślizgnąłem się do środka. Moja gitara leżała oparta o półkę. Podszedłem do niej i starałem się ją wziąć tak aby nie obudzić Rockiego Ell, co przyszło mi z marnym skutkiem. Gdy chwyciłem instrument za gryf niechcący szarpnąłem za struny, a jeszcze później przez przypadek stuknąłem nią o szafkę. Ku mojemu pechu Rocky zaczął się budzić, a ja nie chcąc aby mnie przyłapał skuliłem się za łóżkiem. Chyba po nie całej minucie usłyszałem głos brata:
- Nie chowaj się blondi!
- Ja?
- Tak, ty Ross.
- Ja się wcale nie chowam. - W życiu nie wytłumaczę się Rockiemu.
- Taa..., a ja ślepy jestem. Po co tu przyszedłeś?
- No...bo...ja...przyszedłem po...po gitarę.
- A po co ci o czwartej rano gitara?
- A ty co z policji?
- Nie ale to ty wlazłeś do mojego pokoju o czwartej rano!
- Fakt.
- To po co ci gitara?
- No, bo nie mogłem zasnąć i pomyślałem, że pogram sobie na gitarze ale tak aby nikogo nie obudzić.
- No mnie już obudziłeś.
- Taaa... mój plan trochę nie wyszedł.
- Zgajdując nie dasz mi jeszcze trochę pospać?
- Nie, nie dam.
- Wiedziałem. Nie mogłeś iść do Rikera?
- Nie, bo to u ciebie zostawiłem gitarę. 
Więc skoro obudziłem Rockiego to nie będę się już nudził, tak więc poszedłem do swojego pokoju aby się przebrać. Gdy wróciłem do pokoju brata (i przyjaciela) o dziwo już go tam nie było, więc z szedłem na dół, gdzie zastałem go oglądającego jakiś film. Usiadłem obok niego i czekaliśmy, aż obudzi się reszta rodzinki. Gdy film dobiegł końca, zegar wskazywał 6:22 i w tej właśnie chwili zeszła ubrana już Rydel. Zaciągnęła nas do kuchni i poprosiła abyśmy zrobili na śniadanie naleśniki, a widząc, że się wachamy nad decyzją czy jej zrobić, czy nie zrobiła swoje słodkie oczka, które na mnie nie działały. Za to Rocky po minucie patrzenia się na Rydel, w końcu uległ i powiedział:
- Podaje się!
- A na mnie twoje oczka nie działają. 
- Ross, bo na ciebie nic nie działa.
- Rocky mi też zrobisz? - zapytałem się. 
- Zapomnij!
- Proszę!
- Nie!
- No weź - teraz to ja zrobiłem swoje słodkie oczka, takie jak kota w butach ze Shreka.
- No dobra!
- Ha wiedziałem, że się poddasz!
- Taa... wysługujcie się mną, założe się, że zaraz zejdzie Riker i będzie to samo. - Powiedział Rocky i strzelił focha.
- Oj Rocky  nie gniewaj się, bo ty robisz najlepsze naleśniki no to korzystamy z tego, że nam ulegasz. - Tłumaczyła mu Rydel.
- A ja?
- Oj cicho siedź Ross. - Powiedziała Rydel.
- Proszę! - Rocky podał nam cały talerz naleśników.
- Kocham Cię! - krzyknęła Rydel i zaczęła pałaszować naleśniki z prędkością światła, a Rocky tylko pokręcił głową i wrócił do smarzenia naleśników, bo po schodach schodził właśnie Riker z Ellem. Gdy Riker wszedł do kuchni rzucił na wstępie:
- Kocham Cię bracie!
- Ja też! - Krzyknął Ell, a Rocky postawił przed nimi nową partię naleśników.
- Mogłem zginąć w tym wypadku.
- Nie mogłeś, bo musielibyśmy głodować. - Powiedział Ell.
Po nie całych pięciu minutach zeszli rodzice, a my śmiejąc się i rozmawiając dokończyliśmy swój posiłek. Gdy my i rodzice zjedliśmy śniadanie Riker i ja pojechaliśmy do szpitala po dziewczyny.

*Rocky*
Nie dość, że Ross obudził mnie o czwartej rano, to jeszcze się mną wysługują, no ale takie życie z moim rodzeństwem. No cóż normalka. Po śniadaniu rodzice pojechali do pracy, Ross i Riker po dziewczyny, a ja i Rydel zostaliśmy sami w domu i czekaliśmy aż dziewczyny wrócą ze szpitala. No tak zastanawiacie się pewnie gdzie jest Ell, otóż nie mam zielonego pojęcia, bo tóż po śniadaniu wybiegł, a raczej wystrzelił z domu jaj rakieta i tyle go widziałem, ale jestem pewny, że coś kombinuje. Po nie całych dwudziestu minutach do domu wbiegły dziewczyny. Gdy wbiegły do salonu krzyknęły "Witaj domku" i klapnęły na kanapie obok mnie i Rydel.
- No nareszcie, już nigdy nie chcę leżeć w szpitalu! - Zaczęła rozmowę Laura.
- Ja też nie! - dodała Van - A tak poza tematem to zajadłabym coś.
- Ja też. - Przyznała Lau.
- Rocky, bądź taki miły i zrób dziewczynkom naleśniki. - Powiedziała Rydel.
- O nie! Nie będziecie się mną kolejny raz wysługiwać!
- Ale Rocky! - Wolała Rydel.
- Nie!
- Błagam, bo my z głodu umrzemy! - Powiedziała Laura i razem z Vanessą zrobiły słodkie oczka.
- Nie, no ja się podaje! - Krzyknąłem i poszedłem zrobić im te naleśniki.
- Co mu się stało? - Zapytała Van i to tyle co usłyszałem z rozmowy dziewczyn.
*Rydel*
- Nie, no ja się podaje! - Krzyknął Rocky i poszedł do kuchni.
- Co mu się stało? - Zapytała Vanessa.
- No, bo tak jakoś wyszło, że dzisiaj całej naszej rodzice robił śniadanie.
- Ot tak się zgodził?
- Nie, ja wzięłam go na minę zbitego pieska, a Ross na wzrok kota ze Shreka.
- A Riker i Ell? - Zaciekawiła się Laura.
- Riker gdy wszedł do kuchni powiedział na wstępie "Kocham Cię bracie", a Ell mu przytakną słowami "Ja też".
- Taa... Rocky serio ma rację, że się nim wysługujecie. - Powiedziała Laura.
- Nie moja wina, że robi najlepsze naleśniki. - Broniła się Rydel.
- Ej ja też robię dobre! - Do salonu wszedł Ross z Rikerem.
- No tak, twoje i Rockiego są wyjątkowe ale on i tak robi lepsze. - Tłumaczyła się Rydel.
- Foch Forever! - rzucił Ross i klapnął na kanapie obok Laury.
- Oj młody wydoroślej! - Powiedział Riker, a że nie było dla niego miejsca na kanapie posadził sobie Van na kolanach.
- Co o mnie plotkujecie? - Zapytał się Rocky stawiając talerz naleśników na stole przed kanapą.
- Dziękuję, życie nam ratujesz! - Krzyknęły jednocześnie Laura i Vanessa zrywając się z miejsca i przytulając zaskoczonego Rockiego, dały mu buziaka w oba policzki i zabrały się do pałaszowania naleśników. A Rocky jak stał, tak stał, więc podeszłam do niego i próbowałam go od hipnotyzować, co udało mi się za trzecim razem.
*****************************
Hello! Przybywam z rozdziałem i smutną wieścią, którą mam nadzieję zrozumiecie ale to na koniec. Jutro wieczorem kończy się wam czas na wysyłanie mi waszych One Shotów, narazie mam je trzy, co mnie cieszy ale muszę się wam do czegoś przyznać, mam dylemat i nie wiem kiedy napiszę wyniki, bo muszę bardzo gruntownie pomyśleć i przeczytać je jeszcze z pięćdziesiąt razy i od razu mówię, że wszystkie są świetne. Przepraszam za jakie kolwiek błędy lecz dodaję rozdział z telefonu. A teraz ta smutna wiadomość w tym roku idę do nowej szkoły i we Wrześniu nie będę miała za czasu wystawiać rozdziały, a w ciagu roku (oprócz świąt, bo w nich będę starać się dodawać codziennie) będę oddawała tylko w weekendy (wliczając piątek), ponieważ dostałam się do klasy pływackiej i codziennie będę miała basen do piętnastej, a później odrabianie lekcji, że poprostu nie dam rady napisać rozdziału. Postaram się napisać przez ten miesiąc kilka rozdziałów na zapas aby tylko siąść i dodać ale obiecuje wam, że coś wymyślę. A więc żegnam się z wami na miesiąc Wrzesień i wracam do was w Październiku ale czasami będę coś wam tu pisać na pocieszenie. :-D

czwartek, 21 sierpnia 2014

Rozdział 20

Specjalna dedykacje dla dwóch dziewuszek, które potrafią podnieść mnie na duchu, czyli Karci Lynch i Olgi Lynch

Ważna Notka pod spodem!!!

*Rydel*
Rozmawiałam z Rikerem do wieczora, a później poszliśmy razem na kolację. Mama była trochę zdziwiona, że już nie płaczę ale zaraz na jej twarzy zagościł uśmiech. Zjadłam kolacje i poszłam spać.
~ Rano
Gdy otworzyłam oczy zobaczyłam jak przez moje okno wdziera się do środka światło słoneczne. Dziś mam iść w odwiedziny do Rossa. Leniwie wstałam z łóżka, a następnie podeszłam do szafy z ubraniami, wyjęłam ubrania i wzięłam jeszcze z mojego różowego pudełeczka biżuterię. Z tymi oto rzeczami weszłam do łazienki, tam wzięłam poranny prysznic, ubrałam się, pomalowałam, uczesałam i wyszłam ze wcześniej wspomnianego miejsca ubrana w tak:
Później wyszłam z pokoju i skierowałam się do kuchni. Szłam pustym korytarzem i wydawało mi się, że idę nim wieczność. Jakoś tak pusto jest bez nich wszystkich. Tęsknię za wiecznymi wygłupami Ella i Rockiego, za roześmianą Van ganiającą po domu Rikera i tęsknię również za Laurą i Rossem. No ale mam nadzieję, że niedługo wrócą już ze szpitala. Mam też nadzieję, że Rocky jak się już obudzi to będzie wszystko pamiętał, bo jak nie to się chyba załamię. Przeszłam przez korytarz, zeszłam, a raczej zbiegłam po schodach i wpadłam do kuchni, gdzie zastałam Rikera majstrującego coś przy kuchence.
- Rodzice pojechali do szpitala.
- Aha, a my kiedy idziemy?
- Nie wiem. Może jak zjesz śniadanie?
- A co jest dobrego?
- Naleśniki.
- Ooo... pychota, to poproszę.
- Ależ oczywiście.
- A ty już jadłeś?
- Tak.
- Kto robił?
- Ja.
- Dobre, ale Ross i Rocky robią lepsze.
- Ej!
- No co?
- W sumie to racja, nikt ich w tym nie przebije.
- Co nie?
- No. Ja się idę szykować.
- Po co?
- Bo jestem w piżamie?!
- Hah to idź. Ale mam pytanie.
- Jakie?
- Robiłeś naleśniki w piżamie?
- Tak coś nie pasuje?
- Nie, nie, no idź.
- No idę, idę.
Jak powiedział tak i zrobił,a ja zabrałam się do jedzenia naleśników. Gdy już skończyłam pałaszować mój posiłek weszłam jeszcze do mojego pokoju po torebkę, a gdy zeszłam na dole czekał na mnie już Riker, więc ubrałam buty i poszliśmy do szpitala. Gdy wyszliśmy z domu akurat wrócili rodzice.
- Hej!
- Cześć córciu! Jeśli idziecie do szpitala to czeka was niezła niespodzianka.
- Hmm... ciekawe jaka.
Rodzice weszli do domu, a my udaliśmy się do szpitala. Gdy weszliśmy do sali chłopaków Ross chyba dostał ataku śmiechu jak zobaczył minę Rikera. A gdy Ross się śmiał Riker próbował się z nim porozumieć
- Ale jak? Jak ty to zrobiłeś?
- Mówiłem, że go obudzę.
- Ale jak? - Riker miał teraz tak śmieszną minę, że teraz to i ja, i Rocky, a nawet Ell zaczęliśmy się śmiać.
- No, bo widzisz, wczoraj wieczorem zdjęli mi gips, na, a że mi się nudziło, to jak wyszli wstałem z łóżka, podszedłem do niego, zacząłem go szturchać i wrzeszczeć, to się obudził.
- Fajnie jak ja tak próbowałem to się nie chciałeś obudzić!
- Taaak tylko ty nie wiesz jak on mi się tu głośno darł. - Powiedział Rocky.
- Potwierdzam, prawie ogłuchłem - dodał Ell.
- Serio? - zapytał z niedowierzaniem Riker.
- Tak prawie sobie gardło zdarłem. - powiedział Ross.
Gdy oni sobie rozmawiali ja podeszłam do Ella.
- Nic sobie nie przypomniałeś, prawda?
- Nic, a nic.
- Szkoda.
-Yy...mm...
- Rydel.
- No tak. Rydel jeśli jesteś moją żoną to prędzej czy później muszę sobie ciebie przypomnieć, a póki co poopowiadaj coś o sobie i jakieś nasze wspólne wspomnienia, to będę miał większe szanse na odzyskanie pamięci.
- Masz rację. A jeśli sobie nie przypomnisz?
- To postaram się pokochać cię jeszcze raz, w końcu już rac cie kochałem skoro wzięliśmy ślub.
- No tak jest wiele wyjść z tej sytuacji.
- No widzisz, a teraz opowiadaj.
Opowiedziałam mu o zespole, o tym jak poprosił mnie o chodzenie, o naszych zaręczynach i oczywiście o naszym ślubie, a także o chłopakach, czy innych wydarzeniach.

*Van*
Czytałam sobie książkę, którą przyniosła mi Rydel. Nagle zerknęłam na chwilę, na Laurę, a ta otwiera oczy. Zerwałam się z łóżka i podeszłam do łóżka Laury. Jeszcze trochę, jeszcze kawałek:
-Van to ty?
- Ja, to ja Vanessa. Jak się czujesz?
- Dobrze, co z chłopakami?
- Ell stracił pamięć, Rossowi chyba już nic nie jest, bo z nudów obudził Rockiego, a Riker już dawno z Rydel jest w domu.
- Co? Cofnij.
- A Riker już...
- Nie, to o Rossie.
- Rossowi chyba już nic nie jest, bo z nudów obudził Rockiego.
- Jak to obudził?
- No normalnie wieczorem zdjęli mu gips i podszedł do niego zaczął wrzeszczeć, żeby się obudził i go tarmosił za ramiona, więc ten postanowił się obudzić.
- Ale Ross? Mój Ross?
- Tak twój Ross. Kochana on leżał na sali praktycznie sam, bo Rocky był nie przytomny , a Ell stracił pamięć, więc postanowił go obudzić i dopiął swego. Teraz nie będzie mu już nudno.
- Ile ja tak spałam?
- Ze trzy miesiące.
- Aha
- No, do tej pory zdarzyli zdjąć ci gips z ręki.
- Miałam tylko połamaną rękę?
- Nie, masz jeszcze rozbita głowę.
- Aha, a tobie co było?
- Miałam złamana nogę i tez rozbitą głowę ale na szczęście lekko. Lekarz powiedział, że jak się obudzisz to dwa, trzy dni i nas wypuszczą.
- A chłopaki?
- Z tego co zrozumiałam to oni wracają do domu chyba jutro.
- I nas same zostawia?
- Tak!

*Rocky* Poprzedniego dnia, wieczór.
- Rocky no obudź się wreszcie!!! No Rocky!!!
- Błagam nie drzyj się tak! - powiedziałem cicho.
- Jeeeest!!! No w końcu!! Ile można spać?!
- No weź się tak nie drzyj, bo głowa mi pęka. - starałem się powiedzieć nieco głośniej, ale z marnym skutkiem.
- Ooo.. sorry.
- Jak byś przywalił tak głowa jak ja to tez byś se tak spał! Nie mogłeś mnie zostawić w spokoju, prawda?
- Tak, nie mogłem, bo Ell stracił pamięć, a ty byleś nie przytomny wiec się nudziłem.
- Chwila, że co? Ell stracił pamięć?
- Tak, nic nie pamięta.
- A wracając do tematu. Jak Rikerowi się nudziło też tu wrzeszczał ale se odpuścił!
- Bo mu widocznie nią chciało się tak długo wrzeszczeć.
- Jak znowu będziemy kiedyś mieli wypadek i to ty będziesz tak długo nie przytomny ta ja wtedy zacznę ci się tak drzeć i zobaczysz jak to jest.
- No sorry ale mi się nudziło!!!
- No weź tak nie krzycz, mówię ci, że mnie głowa boli..
- No dobra.

*Ellington* Po wizycie Rikera i Rydel.
Czemu ja nie mogę sobie przypomnieć Rydel? No czemu? Z tego co widzę to w końcu Rossowi już się nie nudzi, bo wczoraj wieczorem udało mu się obudzić Rockiego i teraz we dwóch się śmieją, aja mało co wczoraj nie ogłuchłem prze Rossa. Chwila co? Ja ich pamiętam! Pamiętam!
- Ross, Rocky!
- Co? - zapytali obaj zdziwieni.
- Ja was pamiętam! Wraca mi pamieć!
- No w końcu! - Krzykną Ross.
- To co jeszcze pamiętasz? - Zapytał Rocky.
- No oprócz was to jeszcze nic.
- Eee... ta jeszcze kilka dni i będziesz wszystko pamiętał. - pocieszał mnie Ross.
- Mam nadzieję.
I tak spędziliśmy resztę dnia na rozmowach. Gadaliśmy chyba do północy, bo w trakcie rozmowy najpierw odpadł Rocky, a później ja z Rossem. Rano obudziła mnie Rydel moja piękną zona. Jest, i znowu kawałek pamięci mi wrócił.
- Rydel pamiętam cie!
- To wspaniale.
- No, wczoraj przypomniałem sobie Rossa i Rockiego, a dzisiaj ciebie.
- Ell to cudownie, wraca ci pamieć.
- Eee... wiesz może kiedy nas wypiszą?
- Z tego co mówił Riker to chyba dzisiaj.
- Aha, a co z Laurą i Vanessą?
- Z nimi też już dobrze. I chwała ludom, bo Ross to wszystko strasznie przeżywał, jak... nie wiem do czego to porównać, w każdym razie bardzo przeżywał.  
- Nawet nie zwróciłem uwagi.
- To tak bardzo próbowałeś sobie coś przypomnieć?
- Tak, tak bardzo.
- Kocham Cie!
- Ja tez Cię Kocham!
- To takie słodkie - powiedzieli razem Rocky i Ross.
- Nie podsłuchujcie. - powiedziała Rydel ze śmiechem.
- No Halo! Jesteśmy na jednej sali, a wy rozmawiacie na głos.powiedział z oburzeniem Ross.
- To nie jest podsłuchiwanie - powiedział śmiejący się z miny Rossa Rocky próbując zachować powagę, co trochę mu nie wyszło.Nagle Rydel, ja i Rocky wybuchnęliśmy nie pohamowanym śmiechem, a po krótkim czasie dołączył do nas Ross. Wieczorem wróciliśmy wszyscy do domu. Oczywiście cała nasza trójka wróciła, bo nie było nas sensu trzymać w szpitalu ale mieliśmy jeszcze opatrunki na głowach.
****************************************
Hejo!!! Znowu wcześnie, mam nadzieje, że się wam podoba. Wczoraj wstawiłam dwa, a dzisiaj jeden długi (jak dla mnie) za miast dwóch.

A ta ważną noteczką jest zachęta do konkursu na One Shota, do tej pory dostałam tylko jedna pracę, która była świetna. Przypominam, że macie czas do 1 Wrzesnia. WEiecej informacji tu KLIK
Serdecznie zapraszam do udziału! :D

środa, 20 sierpnia 2014

Konkurs na One Shota

Witam po raz trzeci dzisiaj :D Tym razem przybywam z konkursem.

Tak jak pisze w tytule jest to konkurs na One Shota.Musicie napisać go z wybranymi bohaterami, a oto oni: 
- Ross Lynch
- Rocky Lynch
- Rydel Lynch
- Riker Lynch
- Ryland Lynch
- Ellington Ratliff
- Vanessa Marano
- Laura Marano
- Stormie Lynch
- Mark Lynch
- Raini Rodriguez
- Calum Worthy
Możecie napisać te opowiadanie nawet ze wszystkimi wymienionymi osobami,wybór należy do was. Ma być tak długi jak tylko uważacie. Konkurs trwa do 1 Września. 

Prace przysyłajcie na adres:
alexa.olenka13@gmail.com

Adres Bloga

Uwaga zmieniam adres bloga na:

ola-raura.blogspot.com

Rozdział 19 - Oczami Dziewczyn

Noteczka pod spodem :D

*Vanessa*
Fajnie leżę tu sama bo Laura się jeszcze nie obudziła. Teraz wiem co czuje Ross, bo Rocky leży nie przytomny ~ tak samo jak Laura ~, a Ell nic nie pamięta. No super! Jestem tylko ciekawa jak trzyma się Rydel, biedactwo mąż jej nie pamięta. Pewnie biedna płacze teraz dniami i nocami, no cóż życie czasami potrafi być nie sprawiedliwe. Ja chciałabym mieszkać na wsi z dala od zatłoczonych miast, mieć klacz i ogiera Czystej Krwi Arabskiej, i co dziennie razem z moim mężem jeździć na wycieczki i podziwiać zachodzące i wschodzące słońce. Ale wracając do naszej szarej rzeczywistości. Czemu te przeklęte auta musiały uderzyć właśnie w nas prze nie mam złamaną nogę i rozbita głowę. No ale co się stało, to się nie odstanie.

*Rydel*
Czemu on mnie nie pamięta? Co ja takiego zrobiłam? Czemu to się przytrafiło nam? Rocky i Laura są nie przytomni, Ross ma złamana rękę i nogę, Van am złamana nogę i rozbita głowę, a mój ukochany nic nie pamięta. Od rana zanosiłam się płaczem, co ja mówię odkąd wróciłam do domu zanoszę się płaczem dzień i noc, i zastanawiam się co ja zrobię jak on nie odzyska pamięci. Gdy tak myślałam do mojego pokoju ktoś wszedł, a był to Riker:
- Ymm... Rydel?
- Tak? Cześć.
- Hej. Mam prośbę, to znaczy ie ja Ross ma prośbę do ciebie.
- Jaką?
- Chce abyś przyszła do niego jutro do szpitala.
- No dobrze pójdę.
- To świetnie,
- A co on tam teraz robi?
- Z nudów usiłuje obudzić Rockiego.
- Hah nie uda się mu.
- To samo mu mówiłem ale się uparł, że go obudzi. A wcześniej zanim tam wszedłem wrzasną do niego: ,,No weź Rocky nie rób mi tego i się obudź!!!"
-Hahah
- No i powróciła dawna Rydel.
- Dzięki
- Nie ma za co, dla ciebie wszystko ty nasza różowa księżniczko.
- Różowa Księżniczko?
- Tak właśnie, Różowa Księżniczko.
- Hah nie przesadzaj.
- Ja wcale nie przesadzam.
Rozmawiałam z Rikerem do wieczora, a później poszliśmy razem na kolację. Mama trochę się zdziwiła, że już nie płacze ale zaraz na jej twarzy zagościł uśmiech. Zjadłam kolację i poszłam spać.

**************************************
Hej! Zdziwieni? Dzisiaj dodałam dwa rozdziały i to jeszcze tak wcześnie! Nie spokojnie nie mam gorączki i nic mi nie jest po prostu okropnie mi się dzisiaj nudzi. To do napisania Misie wy moje!!!! 

ROZDZIAŁ ZADEDYKOWANY WSZYSTKIM KTO PRZECZYTAŁ CHOĆ Z PIĘĆ ROZDZIAŁÓW MOJEGO BLOGA, A W SZCZEGÓLNOŚCI KARCI LYNCH!!!!
 

Rozdział 18 - Oczami chłopaków.

*Narrator*
Po nie całych trzech miesiącach od wypadku Rydel i Riker wrócili do domu, a reszta musiała zostać jeszcze w szpitalu, bo to mieli zaniki pamięci, to mieli złamaną rękę czy nogę, a jeszcze inni jak Rocky czy Laura się jeszcze nie obudzili.

*Ross*
Leżę w szpitalu już ze trzy miesiące. Według Rikera to mam najgorzej zaraz po Rockym, Ellu i Laurze, bo mam złamaną lewą nogę, rozbitą głowę i złamaną prawą rękę. Kiedy Rikera wypisali do domu to zostałem na sali sam z Rockym, a później przenieśli Ella do nas. Ja to nie mam chyba szczęścia nie dość, że mam połamana rękę i nogę to Ell mnie nie pamięta, a Rocky jest nie przytomny. No po prostu super! Tak swoją drogą to Rocky mógłby się już obudzić. No co ja będę tu robił? Wiem, zacznę się wydzierać na Rockiego to się może obudzi, co tam,że Ell uzna mnie za wariata. On sam próbuje sobie nas przypomnieć więc się nawet słowem do nie nie odzywa. Masakra ale no cóż skoro i tam moje rodzeństwo i tak czasami uważa, że jestem wariatem to nie mam nic do stracenia. Tyko to będzie trochę dziwnie wyglądać, bo Rocky leży nie przytomny, a ja krzyczę żeby się wreszcie obudził, no ale cóż spróbować trzeba ale może ja go najpierw poproszę a jak się nie obudzi to później zacznę wrzeszczeć.
- Rocky błagam obudź się.No błagam weź się wreszcie obudź! - tak jak postanowiłem tak też go prosiłem chyba z dziesięć minut, a później już nie wytrzymałem i krzyknąłem - No weź Roky nie rób mi tego i się obudź!!! - Gdy tak wrzasnąłem do pokoju wszedł Riker:
- Weź tak nie krzycz, myślisz, że ja nie próbowałem?
- No nie wiem.
- Nie uda ci się go obudzić, mowie ci.
- Uda mi się, bo ja tu zwariuje z nim - tu wskazałem na Ella.
- Nic sobie nie przypomniał?
- Nie.
- Rydel siedzi w domu cała zapłakana, od rana, do nocy.
- Współczuje jej.
- Ja też, nawet nie wiesz ile razy do niej chodziłem aby ja pocieszać, a ona za każdym razem przytula się do mnie i zaczyna mi płakać w objęciach.
- Biedactwo. Riker mam do ciebie prośbę.
- Jaka?
- Przyprowadź tu jutro Rydel.
- Dobra spróbuje. Ja już muszę iść.
- Spoko.
- Co będziesz teraz robił?
- Spróbuję go obudzić..
- Hah to próbuj dalej.
- Ale ja go obudzę zobaczysz,a jak jutro Rydel tu przyjdzie to badzie przytomny!
- Taaa... jasne. - i wyszedł a ja za nim jeszcze krzyknąłem:
- Jutro zobaczymy!
Mam nadzieję, że uda mi się go obudzić. Biedna Rydel muszę z nią pogadać, a teraz bierzemy się za obudzenie Rockiego. Życzcie mi powodzenia, bo ja go muszę obudzić.

*Riker*
Gdy wyszedłem ze szpitala od razu skierowałem się do domu. Wiem, że dla Rossa ważne jest abym ja przyprowadził, bo by mnie o to nie poprosił ale może po rozmowie z Rossem, trochę będzie jej lepiej. Ross ma rację Rocky powinien się obudzić, bo bez niego i Ella ~ tego prawdziwego ~ nie ma zabawy i jest strasznie nudno, co ja bym zrobił bez tych moich młodszych braci, Rydel, Ella, Laury i Van? Odpowiedz jest prosta: Nie Wiem!!!Z tymi myślami doszedłem do domu. Gdy wszedłem do domu mama rozmawiała przez telefon, taty nie było, Rydel płacze w swoim pokoju, Ryland jeszcze przed wypadkiem wyjechał do cioci, to co ja mam robić? Poszedłem do swojego pokoju położyłem się na łóżku i patrzyłem przed siebie na półkę ze zdjęciami. Były na niej dwa zdjęcia na an których jesteśmy razem, jedno na którym byłem razem z rodzeństwem i rodzicami, ale były też pojedyncze zdjęcia przedstawiające mnie, Rockiego, Ella, Rossa i reszty rodzinki. A oto one:

1. Zdjęcie z rodzicami i rodzeńsatwem:


2. Dwa zdjęcia na których jesteśmy razem:





3.Zdjęcia każdego z mojego rodzeństwa i reszty:









Ach uwielbiam je oglądać gdy jest mi smutno, bo one przypominają mi o dawnych wspomnieniach. No ale teraz idę do Rydel aby z nią porozmawiać. Wstałem z łóżka i poszedłem do pokoju Rydel. Gdy otworzyłem drzwi leżała na łóżku i płakała.
- Ymm... Rydel?
- Tak? Cześć.
- Hej. Mam prośbę, to znaczy ie ja Ross ma prośbę do ciebie.
- Jaką?
- Chce abyś przyszła do niego jutro do szpitala.
- No dobrze pójdę.
- To świetnie,
- A co on tam teraz robi?
- Z nudów usiłuje obudzić Rockiego.
- Hah nie uda się mu.
- To samo mu mówiłem ale się uparł, że go obudzi. A wcześniej zanim tam wszedłem wrzasną do niego: ,,No weź Rocky nie rób mi tego i się obudź!!!"
-Hahah
- No i powróciła dawna Rydel.
- Dzięki
- Nie ma za co, dla ciebie wszystko ty nasza różowa księżniczko.
- Różowa Księżniczko?
- Tak właśnie, Różowa Księżniczko.

**********************************
Heja!!! Nie wiem co mi się stało bo zazwyczaj dodaje rozdziały wieczorami no ale cóż wczorajszy basen nieźle mi zrobił, a więc zapraszam do komentowania.




wtorek, 19 sierpnia 2014

Rozdział 17

*Laura*
Gdy wróciłam do domu od razu poszłam wziąć prysznic. Później przeczytałam kilka rozdziałów książki pt:,,Magiczna cukiernia" (polecam ~ od Aut.) i położyłam się spać, bo jutro mieliśmy jechać na wycieczkę do... no właśnie nie wiem gdzie.

~ Rano
Gdy już wstałam i zjadłam śniadanie ubrałam się w to:
Gdy już się ubrałam, pomalowałam i uczesałam zeszłam na dół gdzie reszta kończyła śniadanie. Gdy już zjedli wpakowaliśmy się do samochodu i wyruszyliśmy w nieznane naszej ósemce miejsce. Gy tak jechaliśmy nie spodziewanie zza rogu wyjechały dwa rozpędzone samochody i uderzyły w bok naszego samochodu. Zdołałam tylko wydać z siebie cichy pisk i przed oczami zobaczyłam samiutką czerń, a po chwili przestałam cokolwiek czuć i słyszeć. 

*Ross*
Gdy jechaliśmy do miejsca w które zabierali nas rodzice niespodziewanie uderzyły w nas dwa samochody słyszałem pisk Laury i widziałem jak traciła przytomność, chciałem jej pomóc lecz moja ręka odmówiła mi posłuszeństwa, po krótkiej chwili usłyszałem krzyk Rydel i zobaczyłem już tylko ciemność.

*Riker*
Gdy uderzyły w nas te przeklęte dwa auta, miałem trochę szczęścia bo siedziałem z tyłu, nie to co Rocky i Ell, bo oni siedzieli z tego przeklętego brzegu. Byłem dość przytomny żeby widzieć jak moje rodzeństwo, jak każdy z nich traci przytomność wreszcie i ja zobaczyłem przed oczami szczerą czerń.

*Narrator*
Gdy nasze rodzeństwo, Ellington i dwie siostry Marano trafili do szpitala nic nie zapowiadało aby odzyskali przytomność w najbliższym tygodniu. Mijały kolejne dni ale nikt z nich jak na złość nie miał zamiaru się ocknąć,a rodzice wytrwale przy nich czuwali. Dopiero po dwóch tygodniach jako pierwsza obudziła się Rydel,a dzień później Riker.

*Rydel*
Obudziłam się w białym pokoju, a obok nie leżał mój ukochany Ellington. Gdy chciałam poruszyć ręką przeszedł nie przeszywający ból i gdy zerknęłam na rękę zobaczyłam na niej biały gips, a gdy dotknęłam druga ręką głowy wyczułam na niej bandaż.

*Riker*
Gdy się obudziłem zobaczyłem, że leżę w białym pokoju, po prawej leżał Rocki,a po lewej Ross. Bardzo bolała mnie prawa noga i gdy na nią zerknąłem zobaczyłem, że mam na niej gips. No po porostu świetnie! I w tej właśnie chwili przypomniałem sobie moment wypadku.

*Narrator*
Riker i Rydel powoli wracali do zdrowia ale z Rossem, Rockym, Ellingtonem i siostrami Marano nie było tak dobrze,wręcz przeciwnie było fatalnie. Ellington obudził się ponad miesiąc od wypadku i na dodatek...

*Ellington*
Obudziłem się w białej sali. Zaraz to znaczy, że jestem w szpitalu ale zaraz co się stało? Obok mnie leżała jakaś dziewczyna i widząc mnie usiadła po czym powiedziała:
- Ell jak dobrze, że się już obudziłeś.
- Przepraszam ale nie wiem kim jesteś.
- Jak...jak...jak to nie wiesz kim jestem? - łzy skapywały jej po policzkach - Ja jestem twoja żoną. - Fajnie to ja mam żonę i zespół, i tego nie pamiętam, no super.
- Ale ja na prawdę nie pamiętam.
- Nie pamiętasz mnie? Jestem twoją żona Ell, twój przyjaciel umiera,a ty nas nie pamiętasz? - tym razem histerycznie krzyknęła.
- Jak to mój przyjaciel umiera? - No czemu ja tego  nie pamiętam, no czemu ~ karciłem się w myślach.
- Normalnie twój przyjaciel, a mój brat prawie umiera! - znowu krzyknęła.
- Błagam czy możesz nie krzyczeć, bo strasznie boli mnie głowa.
- O matko przepraszam już nie będę krzyczeć, przepraszam to nie twoja wina, że straciłeś pamięć.

*Narrator*
Mijały dni i tygodnie,a w tym czasie reszta naszych bohaterów odzyskiwała przytomność. Minęły dwa miesiące od wypadku i tylko dwie osoby do tej pory się nie obudziły, a tymi osobami byli Rocky i Laura,a było z nimi bardzo źle, najgorzej ze wszystkich pozostałych bohaterów.

********************************
Heja!!! Przybywam z nowym rozdzialikiem i mam nadzieję, że się podoba (swoja droga uwielbiam pisać dramaty :P Hah), a teraz spadam na basen z braćmi ciotecznymi, nie chce wiedzieć i na nie szczęście zobaczę co się będzie tam dziać. To papatki :D DO NAPISANIA MISIE!!!

piątek, 15 sierpnia 2014

Rozdział 16

*Laura*
No i po moich Hawajach w domu jesteśmy już od chyba dwóch tygodni, w każdym razie dziś jest 15.08.2014r. Niedawno Rydel obchodziła 21 urodziny,oj co tu się działo.Od tej imprezki minęło sześć dni, a dom jaki został po imprezie taki jest. Rydel z Van na zakupach, chłopaki gdzieś się ulotnili super w domu jestem tylko ja i dwójka dorosłych. No nic może pójdę na spacer, ubrałam się w to:
I poszłam na spacer do parku niedaleko domu.Tam usiadłam na ławce i zaczęłam myśleć czy jestem gotowa na ślub,na ten wymarzony ślub. Gdy byłam mała rodzice zawsze mówili mi, że Vanessa to tylko moja kuzynka ale pomimo tego, że nie wiedziałyśmy kim naprawdę dla siebie jesteśmy to wymyślałyśmy jak będzie wyglądał nasz ślub. Obiecywałyśmy sobie, że we dwie weźmiemy ślub w tym samym czasie i w tym samym kościele. Jednak marzenia się spełniają,bo tak będzie wyglądał nasz ślub. Pamiętam jak z Vanessą robiłyśmy listę gości,potrzebnych rzeczy i listę na której pisało w punktach czego potrzebujemy na ślub. Zaraz przecież ja mam ją w moim pamiętniku i akurat mam go ze sobą, a oto ona:
1.Narzeczony 
2.Suknia ślubna 
3.Buty
4.Bukiet kwiatów
5.
6.
Nigdy z Van nie miałyśmy czasu aby jej dokończyć. Ale punkt pierwszy i trzeci mogę już odhaczyć, bo buty na ślub mam i co najważniejsze mam już narzeczonego.

******************************************
Hej! Rozdział bardzo krótki i pewnie badziewny ale nie mam za bardzo dzisiaj motywacji z co przepraszam.A rozdział w końcu musiał się pojawić. To do napisania ale nie wiem kiedy rozdział się pojawi.   

środa, 6 sierpnia 2014

Rozdział 15 (Rozdział w formie pamiętnika)

W poprzednim rozdziale:
Nasza szóstka bohaterów wybiera się na Hawaje.

*** Pamiętnik Laury
23.07.2014r.
Dziś wyjechaliśmy na Hawaje, a będziemy tam tydzień. Oczywiście lot mieliśmy o godz.5:10 i dotarliśmy tam jak było jeszcze jasno. Gdy wysiedliśmy z samolotu Riker i Ell zamówili taksówki. Następnie wsiedliśmy do samochodów, a one zawiozły nas do Hotelu. Hotel, jak i nasz apartament był tak śliczny jak na zdjęciach. Gdy się rozpakowaliśmy, poszliśmy zwiedzić plażę. Oczywiście nie wzięłyśmy strojów, bo to miało być ,,zwiedzanie" plaży. Na początku ja, Van i Rydel moczyłyśmy sobie nogi ale później postanowiłyśmy wejść głębiej, a że były to miałyśmy przemoczone spodenki, a nawet majtki i trochę mokre bluzki. Byłyśmy tak mokre, że jak chłopaki nas zobaczyli to tarzali się ze śmiechu po piasku.Gdy przestali się śmiać wróciliśmy do Hotelu, zjedliśmy kolację i poszliśmy spać.

24.07.2014r.
Dziś wstałam o 6:40, więc gdy wszyscy spali ja udałam się do salonu i po cichutku oglądałam TV. Gdy wstała reszta zjedliśmy śniadanie, przebraliśmy się w stroje kąpielowe, wzięliśmy koce, ręczniki i wszystko co potrzebne na plażę, a następnie poszliśmy na plażę. Ja ubrałam się w to: (Nie umiem opisywać za bardzo ubrań więc wstawi zdjęcia zamiast opisu ~ od aut.) 
Vanessa włożyła takie ubrania:
A Rydel nałożyła to:
Na plaży było tak cudownie, że chlupałyśmy się od rana do wieczora. Nie obyło się bez krzyków, śmiechu, całowani, no i oczywiście chłopcy nie mogli wytrzymać bez wrzucania nas do wody. Mogłabym tu zamieszkać i zostać do końca życia.

25.07.2014r.
Dziś wstałam ku mojemu zdziwieniu o 5:20, o matko po co ja tak wcześnie wstaję? Poszłam się przebrać, do 8:50 oglądałam telewizję, a później poszłam zrobić mojej rodzince śniadanie. Oczywiście zrobiłam naleśniki z bitą śmietaną i czekoladą. (Mmm... moje ulubione~od aut.)Tak jak przypuszczałam śpiochy wstały o dziewiątej, w sumie to za piętnaście dziewiąta  ale co tam dla mnie to dziewiąta. Gdy już się ubrali, Rydel oświadczyła, że ja, Van i ona idziemy na zakupy, jak ona to ujęła, a tak ,,przed ślubne". A więc  na tych zakupach kupiłyśmy sobie z Vanessą buty na nasz ślub, a wyglądały one tak:
Vanessy

Moje
Gdy wróciłyśmy do Hotelu, chłopaków nie było więc usiadłyśmy w pokoju Ella i Rydel aby przymierzyć nasze cudeńka. Przy okazji pomalowałyśmy sobie paznokcie. Ja malowałam Van,Vanessa rydel, a Rydel mi. Nasze paznokietki wyglądały tak:
Moje
Vanessy
Rydel.

26.07.2014r.
Dziś wybraliśmy się na imprezę. Byłyśmy ubrane tak:
Moja stylizacja

Stylizacja Van 
Stylizacja Rydel
Impreza odbyła się na plaży, było super. Do domu wróciliśmy po dwudziestej trzeciej. Chłopaki wypili z co najmniej pięć kieliszków, Rydel i Van ze trzy,a ja dwa kieliszki i jednego drinka. Ja nie chce z tond wyjeżdżać, a zostały już tylko trzy dni. Będę tęsknić Hawaje!!! 

27.07.2014r.
Dziś gdy wstałam okropnie bolała mnie głowa. Gdy zjedliśmy śniadanie postanowiliśmy znowu spędzić cały dzień na plaży. Poszłyśmy się z dziewczynami przebrać i na plaży prezentowałyśmy się w następujących strojach:
Mój strój
Strój Rydel
Strój Van
Tak jak zawsze chłopaki musieli nas wrzucić do wody, a my darłyśmy się w niebo głosy żeby tego nie robili, a jak już nas wrzucili to śmiałyśmy się jak opętane. Było cudownie,a po powrocie z plaży zrobiliśmy sobie wieczorek filmowy z ,,Harrym Potterem". Nigdy tego nie zapomnę Ell, Ross i Riker udających czarodziejów i krzyczących cały czas ,,Wingardium Leviosa"

28.07.2014r.
Dziś razem z chłopakami wybraliśmy się na poszukiwanie pamiątek z tego pięknego miejsca. Ja kupiłam sobie Hawajski naszyjnik + bransoletkę, strój kąpielowy i Hawajską tańczącą laleczkę. Rydel i Van kupiły sobie po naszyjniku + bransoletce i stroju kąpielowym. (Oj dziewczyny to będzie już trzeci w waszym posiadaniu ~ od aut.)Później z dziewczynami udałyśmy się do Spa aby odpocząć i rzeczywiście tam odpoczęłyśmy. Wieczorem graliśmy w butelkę i wyszło, że ja, Rydel i Van siedziałyśmy w samej bieliźnie, Ell bez spodni, Ross bez koszulki, a Riker w samych bokserkach. A zabawy było po pach, to była chyba najśmieszniejsza w moim życiu gra w butelkę.

29.07.2014r.
Dziś wracamy do domu. Rano się spakowaliśmy i poszliśmy pożegnać się z Hawajami. Na wszelki wypadek miałyśmy na sobie stroje kąpielowe nabyte na Hawajach. Oczywiście były potrzebne, bo zdjęłyśmy sukienki i postanowiłyśmy wykąpać się w tej cieplutkiej wodzie ostatni raz. A tak oto byłyśmy ubrane:
 - Ja
-Rydel-Van
Lot mieliśmy o 17:30, więc od dziesiątej do szesnastej mieliśmy sporo czasu. O godzinie 16:30 wyszliśmy na brzeg przebraliśmy się w suche ubrania i poszliśmy kupić coś do jedzenia na lot powrotny. O godzinie 17:10 wymeldowaliśmy się z Hotelu i pojechaliśmy na lotnisko, tam wsiedliśmy do samolotu i polecieliśmy do domu, do naszego Los Angeles. Hawaje obiecuje jeszcze do was wrócę, oczywiście z mężem!!! :)

**********************************
Hejo!!! Ja już po moim wakacyjnym wyjeździe. Rozdział w formie pamiętnika, ponieważ:
1. Podczas tego tygodnia w którym byłam na wyjeździe było mi tak łatwiej pisać.
2. Gdybym miała opisywać wszystkie dni to bardzo długo by mi to zajęło, a mówiąc szczerze mam teraz mało czasu zaraz zaczyna się szkoła, a ja idę w tym roku do gimnazjum i mam teraz sporo na głowie. 
Mam nadzieję, że rozdział wam się podoba. Następny będzie już taki jak zawsze czyli w formie opowiadania/opisu, nie wiem kiedy pojaw się następny :( ponieważ jak już pisałam mam bardzo mało czasu. Postaram się go napisać jak najszybszej! :-D